Zrozumieć bunt dziecka

Często słyszymy podobne twierdzenie: okropny dwulatek, okropny trzylatek, okropny czterolatek, trudny nastolatek.

Dziecko może buntować się w każdym wieku, tak samo jak dorosły, który nie zawsze przyjmuje ze stoickim spokojem to, co serwuje mu życie. Określanie bunt „trzylatka”, „czterolatka”, „osiemnastolatka” jest pewnym nieporozumieniem. Sam bunt najczęściej oznacza po prostu brak akceptacji pewnej zmiany, która w życiu młodego człowieka nastąpiła. Co więcej, będzie tym bardziej widoczny, z im bardziej niespodziewaną zmianą musi się zmierzyć. W trzecim roku życia dziecko przechodzi wiele zmian związanych ze swoim rozwojem. Najczęściej jest to moment, kiedy rozpoczyna uczęszczać do przedszkola i trudno znosi rozstania. Jeżeli dla dziecka będzie to bolesny moment, na pewno odreaguje po powrocie do domu pewnym wybuchem emocji. Kolejne lata podnoszą poprzeczkę do góry i wzrasta ranga problemów i trudności do pokonania. Bunt w takich momentach będzie po prostu próbą ogarnięcia sytuacji. Zwłaszcza, kiedy na poziomie emocjonalnym nie czuje wsparcia ze strony najbliższych. Pamiętajmy, bunt jest najczęściej odznaką odczuwanej samotności. Kluczowym słowem jest tutaj – odczuwanej.

Każde dziecko ma swoje indywidualne tempo rozwoju, co wpływa również na ekspresje jego emocji. Okropne zachowanie może pojawić się już na początku drugiego roku życia dziecka i utrzymać się aż do zakończenia przedszkola i rozpoczęcia edukacji szkolnej.

„Negatywizm małego dziecka najczęściej daje o sobie znać u dwulatków. W tym właśnie okresie zachowanie dziecka zmienia się w zależności od gromadzonych przez nie doświadczeń życiowych. Pierwsze „nie” pojawia się w ustach malca, który próbuje się dowiedzieć, z jaką odpowiedzią może się spotkać. Pod koniec trzeciego roku życia dziecko poważniej angażuje się w zdobywanie niezależności i przejawianie swojej woli, w związku z czym potrafi wyrazić negatywne nastawienie na więcej sposobów: „Przestań!”, „Nie będę!”, „Nie umiem!”, „Nie zrobię!” – pisze A. Eisenberg w książce  „Drugi i trzeci rok życia dziecka”.

Napady złości są niejednokrotnie sposobem rozładowania wewnętrznego napięcia związanego z procesem rozwoju, nieudanymi próbami. Kiedy dziecko próbuje pierwszy raz wykonać jakąś czynność, która mu się nie udaje, odczuwa to jako porażkę. Złości się na siebie samego, a efekty tej złości doświadcza całe otoczenie.

Jak poradzić sobie z buntem dziecka?

  1. Mocno, z serca przytul

Kiedy dziecko wścieka się lub nie chce wykonać naszego polecenia, kucnij przed nim, przytul i spytaj „Jak Ci pomóc?”

„Czego Ci zabrakło, że tak się zachowałeś?”

Jeżeli nic nie odpowie, po prostu przytul. Kiedy emocje opadną, samo Ci się przyzna, co było przyczyną frustracji. Złość najczęściej wynika z jakiegoś braku.

Może rodzice cały dzień byli czymś zajęci i nie mieli czasu, aby przez chwilę pobawić się z maluchem? Może dziecko w ten sposób, poprzez nieładne zachowanie, chce zwrócić na siebie uwagę? Może wykonało jakąś trudną dla niego pracę plastyczną, na którą nikt nie zwrócił uwagi? Może przyszło z  nadzieją, że wyżali się najbliższej osobie, a nie zostało wysłuchane lub zrozumiane? A może nie otrzymało akceptacji na manifest jakiegoś skrywanego marzenia? Dziecko, młody człowiek doświadcza świat bardzo subtelnie.

  • Nie walcz o władzę i ogranicz swoje „Nie!” 

Daj dziecku możliwość wyboru (oczywiście w graniach rozsądku). Niech ono wie, że w pewnym, małym obszarze może samodzielnie podejmować decyzję. Czasami po prostu odpuść. Niech „nie” zostanie zarezerwowane na „szczególna okazję”, kiedy zakaz naprawdę jest konieczny. Twoje „nie” będzie miało tym większą moc, im częściej na pytanie ”Czy mogę…?” maluch będzie słyszał „TAK”. Czy to oznacza, że mamy dziecku na wszystko pozwalać, stosując bezstresowe wychowanie? Nie jestem zwolennikiem tej metody, bo widziałam w praktyce jej konsekwencje. Chodzi bardziej o unikanie potencjalnych zagrożeń i wcześniejsze zaplanowanie czasu i przestrzeni. Oznacza to między innymi rozmieszczenie ważnych dla nas przedmiotów np. cennej porcelany po babci, dokumentów lub kluczy do domu poza wzrokiem i rączkami dzieci. Jeżeli cenną pamiątkę, kluczyki do samochodu lub gorącą herbatę kładziemy na niskich półkach, to mamy gwarancję, że małe dziecko tam podąży w celu nabycia nowych doświadczeń. W takich przypadkach najczęściej słyszy od rodziców: „Nie wolno !”. Tu „nie wolno”, tam „nie wolno”. Można się wkurzyć, maluch też może, choć tego nie okaże. Jeżeli cały czas zakazujesz, jesteś autorytarnym rodzicem. Celem wychowania i rodzicielskiego przewodnictwa jest zezwalanie dzieciom na robienie różnych rzeczy, a nie ich zakazywanie. Szczególnie, kiedy są to naprawdę błahe rzeczy. Częściej mówmy „tak”, a zobaczymy, że dziecko będzie bardziej szanowało słowo „nie”.

  • Bądź konsekwentna

Jeżeli rodzic mówi „nie”, to powinno pozostać „nie”. Potok łez i spazmy na podłodze nie powinny zmieniać decyzji rodzica. Rodzic =  autorytet. Tak powinno być. Wypracowanie takiej równowagi jest bardzo pracochłonne i wymaga sięgania do pokładów rodzicielskiej cierpliwości. Ku pocieszeniu dodam, że ta inwestycja zawsze zwraca się z nawiązką. W rozwoju dziecka najważniejszym punktem odniesienia jest autorytet rodzica. Ten punkt stoi w centrum wydarzeń, jakie dziecko napotyka poznając świat. Do autorytetu maluch przybiegnie z nowym doświadczeniem. Rodzic autorytarny będzie stanowił punkt, od którego dziecko będzie uciekać i przeciw któremu będzie się buntować. Być punktem odniesienia dla młodych głów i serc, a nie dyrygować z pozycji władzy. Świetnym dowodem jest reakcja małego dziecka na zachowanie dorosłego. Zróbcie taki eksperyment. Spróbujcie coś zabronić waszemu maluchowi mówiąc do niego podniesionym tonem, stojąc tyłem i będąc czymś zajętym. Innym razem kucnijcie przed maluchem i popatrzcie mu w oczy. Następnie spokojnym głosem wyjaśnijcie, dlaczego nie może osiągnąć tego, czego właśnie teraz się domaga. Reakcja dziecka będzie znacząco różna. W pierwszym przypadku pojawi się złość i bunt. W drugim przypadku dziecku łatwiej będzie pogodzić się z odmową rodzica. Drugi przykład, to praca nad autorytetem. W głowie dziecka pojawia się przekonanie, że rodzić jest dobry i szanuje dziecko. Może odmowa nie zostanie przyjęta z entuzjazmem na ustach, za to nie wywoła wewnętrznego monologu w głowie dziecka, co będzie skutkowało poczuciem BRAKU, osłabieniem wątroby i ostatecznie … złością.

  • Nie rzucaj epitetami

Ludzie nie lubią być etykietowani. Na każdą próbę zaszufladkowania dorośli reagują mniejszą lub większą odmową. Zaszufladkowanie powoduje, że cała uwaga otoczenia nakierowana jest na pewną malutką cząstkę człowieka, która w danym momencie, z jakiegoś powodu, przybrała bardziej intensywną formę (Pamiętajmy, że każde zachowanie jest następstwem jakiegoś zdarzenia, które miało miejsce wcześniej). Wtedy zapominamy albo po prostu nie zwracamy już uwagi na inne, pozytywne cechy, jakie są mocniej wpisane w obraz psychologiczny danego człowieka. Zaszufladkowanie jest szczególnie bolesne dla dzieci. Dzieci niosą w sobie moc poznawczą. Pewnego dnia moja córeczka wykorzystując moją nieuwagę zaczęła delikatnie eksplorować torebkę kobiety siedzącej obok nas. Kiedy to zauważyłam, wytłumaczyłam jej, że takie zachowanie jest niestosowne i należy szanować czyjąś własność. Rozumiałam, że zachowanie dziecka nie wynikało ze złośliwości, ale ciekawości świata. Jeżeli zachowanie naszego malucha zaczyna odbiegać od norm przyjętych przez społeczeństwo, wystarczy mu wytłumaczyć, co w jego zachowaniu było nie do zaakceptowania.  Absolutnie nie mówimy „Jesteś niegrzeczny/leniwy/bezmyślny itp.”. Takie zdania, to nieprzyjemne etykietki, których dziecko, będzie się wstydzić. Bolesne etykietki, przeciw którym będzie się buntować. Dodatkowo, słysząc z ust rodzica takie słowa, podświadomie będzie traktowało je jako pewnego rodzaju wytyczną. Dlatego najbardziej edukacyjnym jest podkreślenie zachowania, które było niewłaściwe – „Twoje zachowanie było niewłaściwe, bardzo mnie rozgniewało, jest niedopuszczalne.”. W ten sposób kierujemy uwagę dziecka na czynność, a nie na cechy jego charakteru.

„Z Tobą, to zawsze są problemy!” – jeżeli chcecie, aby dziecko w to uwierzyło, to tak mówcie.

Na liście słów zakazanych jest: głupi, zły, leniwy, gapowaty, nieśmiały, niezdolny, beznadziejny, itp.

Takie słowa bardzo ranią, budują dystans i pogłębiają poczucie samotności.

  • Stawiaj ograniczenia

Maluchy wiedzą, że w każdej grze są określone zasady, dzięki czemu wszyscy gracze wiedzą, jak postępować, by zabawa była przyjemna dla wszystkich uczestników i co mają wykonać, aby wygrać. W rodzinie również powinny zostać określone zasady, aby wszyscy członkowie byli zadowoleni i potrafili się komunikować. Tak jak w grze istnieją pewne ograniczenia, tak samo rozkład dnia też takie ograniczenia mieć powinien. Tutaj możemy popłynąć z kreatywnością, w zależności, jakie nawyki chcemy ugruntować u naszej pociechy (np. „Posiłki jemy przy stole, nie na kanapie.”, „Podczas posiłków telewizor będzie wyłączony.”, „Przed spaniem czytamy tylko dwie bajeczki.” itd.), Kiedy dziecko ma wcześniej określone zasady, łatwiej mu będzie dostosować się do nich bez dodatkowych ataków buntu.

  • Chwal, chwal i jeszcze raz chwal

Chwal pozytywne zachowanie swojego dziecka. Nic tak nie motywuje do „grzecznego” zachowania, jak pochwała rodzica. Nawet dla najbardziej rozkrzyczanego dziecka rodzic stanowi najważniejszy autorytet. Każda pozytywna opinia wypowiedziana przez rodzica pod adresem i w obecności dziecka stanowi ogromną motywację do tego, aby faktycznie takim „super” być. Według niektórych psychoanalityków istnieje coś takiego jak samospełniająca się przepowiednia. Jeżeli nasza pociecha często słyszy na swój temat pozytywne twierdzenia, zaczyna w nie wierzyć i wdrażać w życie.

Francois Rochefoucauld francuski pisarz i filozof w jednym ze swoich aforyzmów napisał: „Kłótnie i sprzeczki nie trwałyby nigdy długo, gdyby wina leżała po jednej stronie.”

Myślę, że to dobre podsumowanie powyższej analizy, zdanie warte przemyślenia. Dorosłym trudno jest przyznać się przed samym sobą, że pewna część buntu dziecka jest po prostu odpowiedzią na ich zachowanie.

Jeżeli wg Ciebie artykuł był ciekawy i warty polecenia, polub go lub udostępnij !!!

2 myśli na temat “Zrozumieć bunt dziecka

  1. Naprawdę dobrze napisane. Wielu osobom wydaje się, że mają odpowiednią wiedzę na opisywany temat, ale z przykrością stwierdzam, że tak nie jest. Stąd też moje pozytywne zaskoczenie. Chcę wyrazić uznanie za Twój trud. Zdecydowanie będę polecał to miejsce i często tu zaglądał zeby poczytać nowe rzeczy.

Dodaj komentarz